5. Orteza na opadającą stopę – refleksje o reklamie i sprzedaży

Od założenia bloga minęło już kilka tygodni. Postanowiłem zorientować się na ile skutecznie przebiłem się do szerszego grona z tematem radzenia sobie z opadającą stopą wpisując w wyszukiwarce Google hasło ‚orteza na opadającą stopę’. Nie jest źle – wylądowałem gdzieś na piątej stronie wyników wyszukiwania… Przyznaję, że jestem pod wrażeniem skuteczności, z jaką w wyszukiwarce lansują się wszelkiej maści sklepy z zaopatrzeniem medycznym – pierwsze 1-2 strony to właściwie tylko oferty sklepów. Czasem trafi się jakiś link do forum z pokrewnym wątkiem.

Niektóre ze sklepów zainwestowały w naprawdę dobre pozycjonowanie – wpisując praktycznie dowolną frazę związaną z opadającą stopą lub nerwem strzałkowym można być pewnym, że link do ich oferty będzie zawsze w czołówce. Inni handlowcy, oferujący konkurencyjne produkty, mają z kolei ciekawą praktykę zakładania własnych „mini blogów”. Umieszczają na nich kilkuzdaniowe peany na cześć wyrobu, którego akurat są dystrybutorem. No cóż, reklama dźwignią handlu…

W większości tych ofert bawią mnie niezmiernie zamieszczane zdjęcia – młode, zdrowe łydki modeli bez ubytku masy mięśniowej… Opisy też bywają komiczne, bo co np. oznacza, że ‚orteza na opadającą stopę jest bardzo wygodna’? Bardzo wygodnie to się chodzi na zdrowej, niezbyt zmęczonej nodze, najlepiej jeszcze w świetnych butach. Orteza na opadającą stopę ma być znośna, co przede wszystkim oznacza, że ma nie uwierać i nie obcierać nogi. Nie ma się co łudzić, że z ortezą będzie nam lepiej niż ze zdrową nogą. Podobnie jak nie oczekujemy, że w fastfoodzie dostaniemy kanapkę wyglądającą jak ta ze zdjęcia w menu. 🙂

Prawda jest taka, że większość, jeśli nie wszystkie, dostępne na polskim rynku tzw. dynamiczne ortezy na opadającą stopę produkowane są przez kilka zagranicznych firm. Pomijam „ortezy” plastikowe, bo te, jak już kilkukrotnie wspominałem, nie nadają się do codziennego użytkowania. Każda z tych firm stosuje nieco inne rozwiązania, ale łączy je to, że produkują swoje wyroby masowo mając określoną rozmiarówkę. Jeśli podobają Ci się rozwiązania jednej z nich, ale nie możesz dopasować pod siebie konkretnej ortezy, bo np. masz nietypową/zdeformowaną stopę, to nie łudź się, że dostosują wyrób pod Twoje wymagania. Lepiej od razu zacznij rozglądać się za innym modelem tego, bądź innego producenta. Sklepy, które tak dobrze reklamują się w Internecie, są po prostu dystrybutorami. Ściągną dla Ciebie określony model i rozmiar, przy okazji pobierając za to marżę. Niektóre być może pomogą z dopasowaniem stopki ortezy i tyle.

Z przycinaniem stopki to w ogóle jest ciekawy temat. W opisie niektórych ortez można natknąć się na zapewnienie, że możliwe jest łatwe przycięcie stopki nożyczkami. Życzę powodzenia i baaaardzo dużych nożyczek! Z mojego doświadczenia wynika, że najlepsze do tego celu jest narzędzie typu Dremel z okrągłą końcówką z grubym papierem ściernym. Za jego pomocą najłatwiej doszlifować stopkę ortezy do odpowiedniego rozmiaru. Niezłą alternatywą dla Dremela jest stacjonarna szlifierka ze średnim lub grubym kołem szlifierskim. Można sobie też poradzić grubym pilnikiem, ale nie jest to zbyt wygodne. W każdym przypadku doszlifowane krawędzie stopki należy zaokrąglić papierem ściernym. Bez tego będą się one wcinać w buty i skutecznie je niszczyć.

Więcej szczegółów odnośnie dopasowania stopki ortezy można znaleźć w kolejnym wpisie klikając tutaj.