13. 5 lat od wypadku minęło… jak jeden dzień!

biegły Jacek Złotorzyński sędzia Monika Louklinska Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów
Jak “biegły” sądowy Jacek Złotorzyński wprowadził nowe zasady w fizyce…
Dziś mija 5 lat od naszego wypadku na motocyklu… Był poniedziałek 2013/08/05 około godz. 18tej. Wracaliśmy z pracy. Żonie szczęśliwie niewiele się stało, ale mi o tym wydarzeniu już zawsze będzie przypominać codzienny ból i 2-ga grupa inwalidzka. Trudno zliczyć wszystkie operacje, które przeszedłem. Nie narzekam. Pomijając ograniczenia fizyczne, to chyba jestem szczęśliwszy i dojrzalszy niż przed tym zdarzeniem. Niewątpliwie wiele mnie ono nauczyło, czym chcę się tutaj podzielić.

Jako kierowca jestem dużo, dużo ostrożniejszy. Nigdy mi się za bardzo nie spieszyło, ale od kiedy mogłem ponownie wsiąść do samochodu (co nie nastąpiło od razu…) to właściwie nie zdarza mi się jeździć nieprzepisowo. Kamery z przodu i z tyłu, bo doświadczenie pokazuje, że gdy coś się wydarzy, to nie warto liczyć na ludzką przyzwoitość. Każdy gra wtedy na siebie. Zrozumiałe. Na motocykl już nie wróciłem, choć mnie korci…  😉

Jako pacjent miałem przez wiele miesięcy szansę obserwować, jak niedoinwestowana jest nasza służba zdrowia, ale też ilu oddanych i kompetentnych ludzi w niej pracuje. Pomimo żenująco niskich wynagrodzeń nie spotkałem się z pielęgniarkami, które ociągałyby się z udzieleniem pomocy. Pomimo ogólnego niedofinansowania szpitali lekarze, którzy się mną zajmowali, zawsze stawali na wysokości zadania i ostatecznie poskładali mnie do kupy, co nie było łatwe. Jestem im za to ogromnie wdzięczny.

Jako poszkodowany i petent w sądzie… Jakby to jakoś politycznie opisać…? Może wprost: przekonałem się, że prawo, dowody, elementarna wiedza i zdrowy rozsądek mogą być traktowane uznaniowo – w zależności od indywidualnego widzimisię biegłych, prokuratorów i sędziów. Szczególną rolę w tym sądowym absurdzie odegrał mój ulubieniec, czyli „biegły” z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych Jacek Złotorzyński, którego opinie naruszające elementarną wiedzę (sztandarowy, ale nie jedyny, absurd na załączonym slajdzie) i wielokrotnie poświadczające nieprawdę, były „podkładką” do zrzucania całości winy na mnie. Można by powiedzieć „Zaraz, przecież jest niezawisły/bezstronny sąd, co się rzucasz”. I tu dochodzimy do ciekawego przypadku sędzi VIII Wydziału Karnego SR Warszawa-Mokotów Moniki Louklinskiej, która w mojej ocenie dowiodła, że sędzia samodzielnie myśleć nie musi. Wiedza z poziomu 7-klasy podstawówki jej nie obowiązuje. Jak „biegły” ewidentnie mataczy, to można udawać, że się tego nie rozumie (nawet jak dostanie się te matactwa opisane w formie obrazkowej!), a na koniec jeszcze wypłacić „biegłemu” wynagrodzenie za opinie, za które koledzy po fachu usunęli go z zawodu rzeczoznawcy samochodowego. Aha, jakby tego było mało, to na takiego sędziego nie można się nigdzie poskarżyć. Wiceprezes SR Warszawa-Mokotów odmawia rozpatrywania złożonej skargi w uzasadnieniu stwierdzając m.in., że „[…] nie podlegają rozpatrzeniu skargi dotyczące działalności sądów w dziedzinie, w której Sędziowie są niezawiśli. […]”. Czyżby polscy sędziowie byli niezawiśli od podstawowej wiedzy i faktów?! Więcej szczegółów do przeczytania tutaj: http://prawonadrodze.org.pl/nie-ma-niepoprawnych-pomiarow-…/ (w komentarzach) oraz tutaj: https://www.rp.pl/W-sadzie-i-urzedzie/306099985-Biegli-sadowi-fachowcy-za-grosze-czyli-gorsze-wypiera-lepsze.html (pod koniec artykułu).

Po co to piszę?! Ano po to, aby pokazać, jak kulawy bywa nasz tzw. wymiar sprawiedliwości. Jak się źle trafi, to żadne kodeksy ani dowody nie mają większego znaczenia. To jednak nie znaczy, że każdy jest zły, a sędziowie to „nadzwyczajna kasta”. W ostatnich miesiącach poznałem kilku wspaniałych sędziów. Trafiłem też na uczciwych i rzetelnych prokuratorów, którzy nie odmówili mi pomocy. Chciałbym, aby takich ludzi było więcej. Chciałbym, aby Ministerstwo Sprawiedliwości zajmowało się rzeczywistymi problemami, które trzeba pilnie zaadresować (np. ustawa o biegłych i weryfikacja ich kompetencji, zapewnienie środków na finansowanie prawdziwych specjalistów, podnoszenie kwalifikacji sędziów i/lub specjalizacje), a nie wsadzaniem kija w szprychy całego systemu, który jakkolwiek niedoskonały i wymagający poprawy, to jednak funkcjonuje.

*Jeśli wymienione wyżej z imienia i nazwiska osoby, pełniące funkcje publiczne, czują się bezpodstawnie pomówione, to zachęcam do wystąpienia przeciwko mnie na drogę prawną. Proszę jednak wcześniej przeczytać art. 213 k.k. „Wyłączenie bezprawności zniesławienia” i chwilę się zastanowić, czy aby na pewno rozgłaszam nieprawdę. W swoim przekonaniu powyższe publikuję w obronie społecznie uzasadnionego interesu.

4 myśli na temat “13. 5 lat od wypadku minęło… jak jeden dzień!”

  1. Witam
    W wyniku operacji rewizyjnej stawu biodrowego uszkodzono mi trwale nerw kulszowy w części strzałkowej. Następstwem tego jest niedowład stopy czyli tzw. opadająca stopa. Aktualnie poszukuję dobrej i sprawdzonej ortezy, która pozwoliłaby mi w miarę normalnie funkcjonować. Proszę o podpowiedź, bo wiem, że ma Pan doświadczenie w tym temacie. Pozdrawiam.

  2. Cześć. Cytując klasyka jest cała prawda tylko prawda i g..o prawda jak widać w Twoim przypadku zastosowano najwygodniejszą dla kogoś wersję. Ja pół roku walczyłam z Wartą i też tylko częściowo mi się udało. W końcu jak mam im udowodnić że w jednej kopercie była tylko 1 decyzja a nie 2?? Tym sposobem sposobem unikneli wypłaty odszkodowania. Zbieram obecnie materiały do złożenia skargi do rzecznika praw obywatelskich oraz do UOKiK ze względu na sposób zapisów, no ale to inna bajka.. podsumowując walcz dalej i się nie poddawaj.
    Dzięki Tobie i informacjom na blogu, właśnie czekam na właściwie dobraną ortezę która jak mam nadzieję pozwoli mi na samodzielne chodzenie. Tylko zastanawiam się jakiego typu buty będą odpowiednie ortezy na zimę? 🙂
    Jeszcze raz dziękuję i 3maj się ciepło pozdrawiam

  3. Nie żeby coś, ale ten obrazek nic nam nie mówi kto ma rację… a sędzinie to już na pewno, a wydajesz się tym zbulwersowany zupełnie nie rozumieć dlaczego… naiwne to sądzić, że nawet kolorowymi obrazkami jej to wyjaśnisz (zwłaszcza takim jak tutaj)
    – skąd mamy wiedzieć CZY i JAK mają się do siebie prędkości auta i motocykla (czy nie mają ze sobą nic wspólnego), skoro nic o charakterystyce ich ruchu NIE WIADOMO lol
    – z wklejonej podstawy programowej nie wynika zupełnie nic w odniesieniu do opisywanego problemu, poza tym, że taki wzór istnieje
    – jak wgl to obliczenie wpływa na cokolwiek? musiałby znać wartość pracy trwałej deformacji
    – jw vol.2: uzyskane prędkości weryfikowane są symulacjami i różnymi metodami obliczeniowymi: chcesz powiedzieć, że biegły od rekonstrukcji wypadków… nie dokonał rekonstrukcji? czy dokonał i prędkość wyszła mu inna? w obu przypadkach nie rozumiem problemu; a jeżeli taka sama – to to nie ma znaczenia
    Oprócz tego:
    – to podkreślanie, że “jak ona śmiała się w ogóle śmieć mu wypłacić wynagrodzenie” jest śmieszne 😀
    – mamy rozumieć, że ten cały CCRS nie cofnął certa za złe obliczenia, ale za “uporczywe podtrzymywanie FAŁSZYWYCH OBLICZEŃ (podkreślone dwa razy co by była jasność :D)” – i zrobił to na twój wniosek, czy jak?
    – w takich tematach to się wrzuca skany pism, a nie zdania wyrwane z kontekstu i mówi czytelnikowi co ma myśleć za niego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *