10. Elektrostymulacja mięśni i nerwów przy opadającej stopie

W tym wpisie chciałbym poruszyć dość ciekawy dla mnie temat jakim jest elektrostymulacja na opadającą stopę. Przez elektrostymulację rozumiem dwie różne, ale powiązane ze sobą metody. Po pierwsze, elektrostymulacja jest oferowana jako jedna z metod rehabilitacji stacjonarnej. Po drugie, dostępne są na rynku urządzenia, które poprzez wysyłanie impulsu elektrycznego mają pobudzać mięśnie do uniesienia stopy ku górze, tym samym eliminując potrzebę stosowania ortezy.

Jestem sceptyczny wobec obu tych metod. Sceptycyzm ten wynika z osobistego doświadczenia z nimi. Nie oznacza to jednak, że w ogóle one nie działają. Wydaje mi się, że czasem się sprawdzają, ale muszę być spełnione określone warunki, o których wspomnę niżej.

Przy mechanicznym uszkodzeniu nerwów w wyniku urazu dochodzi do odnerwienia mięśni, którym mózg nie ma jak przekazać, co mają zrobić. Dotyczy to wszystkich mięśni, ale ze względu na specyfikę tego bloga skupmy się na mięśniach podudzia. Odnerwione mięśnie nie pracują i zanikają. Niestety, zgodnie z moją najlepszą wiedzą, po długotrwałym odnerwieniu i zaniku mięśni ich odrodzenie się nie jest już możliwe.  Trudno mi powiedzieć, co dokładnie znaczy „długotrwałe”. Być może jest to nieco indywidualne. Wydaje mi się, że 3 lata, jak ma to miejsce w moim przypadku, kwalifikują się pod to określenie.  Z lektur on-line i rozmów z lekarzami wydaje mi się, że powyższy scenariusz wygląda inaczej, gdy ktoś doznał np. złamania kręgosłupa lub wylewu, a nerwy odpowiadające za ruch stopy nie zostały uszkodzone. Wtedy mięśnie się osłabiają i tracą masę, bo nie pracują, ale nie zanikają całkowicie.

Opisana wyżej różnica wpływa według mnie na to, czy elektrostymulacja na opadającą stopę jest sensowna. Jestem zwolennikiem teorii, że w przypadku urazów nerwów, bez interwencji mikrochirurgicznej w celu ich naprawy, elektrostymulacja nie ma większego sensu. Nie natknąłem się jak dotąd na wiarygodne badania, które pokazywałyby, że wspomaga ona odradzanie się nerwów… Jeśli ktoś z czytających takowe posiada, to proszę o kontakt, abym mógł zaktualizować ten wpis! Oczywiście zanim doszedłem do tego wniosku wydałem setki złotych na własne urządzenie do elektrostymulacji, a następnie jeszcze więcej na kolejne elektrody żelowe do niego. We własnym zakresie stosowałem elektrostymulacje przez ponad rok bez żadnych widocznych efektów. Nie miałem elektrostymulacji profesjonalnym sprzętem na szpitalnym oddziale rehabilitacji, ale na podstawie rozmów z neurologami śmiem twierdzić, że efekt byłby ten sam.

W którymś momencie dowiedziałem się o dostępności wspomnianych wyżej stymulatorów wspomagających chodzenie, które unoszą stopę przez wysłanie do mięśni impulsu elektrycznego. Cena kilku tysięcy złotych za urządzenie to dużo, ale perspektywa poruszania się bez ortezy wydawała się atrakcyjna. Umówiłem się na przetestowanie sprzętu. Niestety, ten okazał się klapą, bo zgodnie z powyższymi akapitami mięśnie które zanikły (było to około roku po wypadku) nie mają prawa działać. Rehabilitant, a jednocześnie przedstawiciel firmy, testujący na mnie sprzęt był bardzo zainteresowany tematem. Dla pewności podłączył mnie do profesjonalnego, stacjonarnego stymulatora, aby zorientować się, czy uda mu się wywołać jakikolwiek skurcz odnerwionych mięśni. Bez skutku, pomimo ustawienia maksymalnej mocy i odparzeń na skórze w miejscu przykładania elektrod. Pozostało mi zatem życie z możliwie najlepszą ortezą…

Czy opisane stymulatory są zupełnie nieskuteczne? To zależy. Sądzę, że mogą one dobrze działać np. u osób po wylewach, które nie przeszły mechanicznego urazu nerwów, a więc nie mają odnerwionych mięśni. Wszystkie filmiki z reklamami takich urządzeń, które widziałem w Internecie, pokazują właśnie tego typu pacjentów. Sądzę, że takie urządzenie, gdy działa, może mieć duży sens, bo w sposób ciągły stymuluje mięśnie do pracy. Przeszkodą może być jednak bardzo wysoka cena. Przy odnerwionych i zanikających mięśniach można oczywiście spróbować, ale obawiam się, że efekty będą zbliżone do moich doświadczeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *